iTunes – obalmy kilka mitów, to program dla każdego!

Maj 8, 2012 § 1 komentarz

https://i2.wp.com/www.wired.com/images_blogs/gadgetlab/2010/09/iTunes10.pngDokładnie w trakcie pisania tego tekstu mam odpalony program,na temat którego opinie można podzielić z łatwością na dwie kategorie: wychwalające oraz obrażające. Autorami tych pierwszych będą osoby, które po zakupie dowolnego urządzenia z jabłkiem na obudowie przekonały się, że nie taki diabeł straszny jak go malują i rzeczywiście ten program nadaje się do codziennego użytkowania. Ci drudzy, bez wątpienia, będą szli w zaparte, że odtwarzacz od „jabłeczników” zawsze zamula, jest złem koniecznym do używania urządzeń firmy Apple (która jest też autorem tego programu, o czym niektórzy zapominają). Nie można nie wspomnieć o hicie sezonu na temat iTunes: „jest złe i w ogóle”. No właśnie co to jest to w ogóle?

Negatywnych opinii nt. iTunes nie brakuje, ale rzadko które są wypowiedziami popartymi argumentami, a tym bardziej tekstami konstruktywnymi. Łatwo coś zmieszać z błotem dla zasady (czytaj Windows Vista), ale o tym następnym razem.

Swoją pierwszą styczność z iTunes pamiętam doskonale, było to dzień po zakupie iPoda shuffle drugiej generacji. Co prawda dobrze wiedziałem w jaki sposób obsługuje się ten program, ale żadna osoba, która do tej pory korzystała z Winampa, foobara2000 czy Windows Media Player nie będzie miała problemu z rozpoczęciem przygody z iTunes. Instalacja jest banalnie prosta, a odtworzenie pierwszego utworu można zainicjować jednym kliknięciem. Gdzie te schody, o których tak zawsze głośno?

Idziemy dalej, a tam nic tylko lepiej. Wypunktujmy więc:

  1. iTunes potrafi samo katalogować nasze utwory w odpowiednich strukturach folderów (Wykonawca\Album\) na podstawie tagów zawartych w plikach muzycznych. Tak więc, podczas importu biblioteki, możemy od razu zrobić porządek w samych plikach.
  2. Przeglądanie zasobów biblioteki muzycznej może odbywać się na kilka sposobów: mozaika okładek albumów, lista albumów wraz z okładkami, a także lista utworów i magiczne „cover flow”, pozwalające na przegląd zasobów niczym przerzucanie płyt cd lub winyli okładka po okładce.

    https://i1.wp.com/www.2dolphins.com/images/blogpix/cover_flow_400x250.png

    Cover Flow w iTunes

  3. Usługa „Genius”, która dopasowuje do siebie utwory, które mamy w swojej kolekcji, tak, że bez problemów możemy odpalić jeden, na który mamy akurat ochotę, a iTunes samo utworzy playlistę piosenek podobnych do wskazanej. Do dyspozycji mamy też Miksy Genius, czyli całe interaktywne playlisty tworzone za każdym razem od nowa na podstawie gatunku muzycznego.Bez zaglądania w rubrykę „gatunek” możemy jednym klikiem odtworzyć pasujące do siebie utwory rockowe, hip-hopowe, popowe czy z muzyki filmowej. Wszystko okraszone jest miłymi dla oka zbiorami okładek pod jednym dużym przyciskiem „play”. Co ważne usługa działa ze wszystkimi utworami, nie tylko z tymi, które zakupimy w sklepie iTunes Store!Nie ma również problemów, by playlisty Genius i Miksy Genius uruchomić na nie tylko najnowszych iPodach.

    https://i0.wp.com/www.geek.com/wp-content/uploads/2009/09/itunes9_genius_mixes.png

    Z Miksów Genius można korzystać również na iPodach

  4. Automatyczne pobieranie okładek – dla wszystkich utworów, nieistotne jest pochodzenie pliku. Wygodne prawda?
  5. Ostatnia, ale nie mniej ważna funkcja – synchronizacja. Powiem szczerze, że tak bardzo przywykłem i rozleniwiłem się używając iTunes do synchronizacji wszystkich swoich i-urządzeń , że teraz gdy muszę zrzucić muzykę na jakiekolwiek inne, czuję się, jakbym robił coś trudnego i męczącego – przeglądanie wszystkich folderów, skakanie po całej drabince struktur katalogów, poszukiwanie konkretnych plików, pojedyncze kopiowanie. Jak wygląda skopiowanie wybranych albumów lub utworów na iPoda? Istnieją dwie metody: mniej lub bardziej leniwą. Pierwsza z nich „wymaga” przeciągania okładek lub tytułów z biblioteki na iPoda, druga zaś kliknięcia na opcję”synchronizuj muzykę” i zaznaczenia checkboxów, przy nazwach albumów, wykonawców czy gatunków muzycznych. Nie sądzę, by było coś równie łatwego.

Jak każdy inny program, iTunes również może złapać lekką zadyszkę po zindeksowaniu kilku tysięcy utworów, ale pomimo faktu, że w swojej kolekcji posiadam kilkadziesiąt utworów iTunes uruchamia się naprawdę szybko i od kilku lat prowadzę za pomocą tego programu swoją muzyczną kolekcję. Niecierpliwie czekam na jedenastą już odsłonę tego kombajnu, która powinna być publicznie zaserwowana już na jesieni, może ciut wcześniej. Jedno jest pewne: przeprowadzka mojej biblioteki muzycznej nie wchodzi w grę.

Reklamy

§ One Response to iTunes – obalmy kilka mitów, to program dla każdego!

  • Nie podchodziłem do iTunes „bo to Apple” i „bo to potrzebne od iPod/iPad/i… ” i do tej pory używam Foobar2000, ale chyba przyjrzę się odtwarzaczowi od nadgryzionego jabłka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading iTunes – obalmy kilka mitów, to program dla każdego! at Feljetonowo - felietony trzeciej generacji.

meta

%d blogerów lubi to: